Newsletter
Wesprzyj nas
Menu
Menu

Czy dom rodzinny wpływa na naszą późniejszą relację z jedzeniem?

TAK. Zwłaszcza to co słyszeliśmy na jego temat w dzieciństwie. To, jak i ile jemy, pozostaje w pewnym stopniu zapisanym w naszej podświadomości schematem, utrwalonym przy rodzinnym stole.. Powielamy te same nawyki, to czy jemy wspólnie, czy zdrowo, czy występują stałe pory jedzenia i urozmaicone menu.
Nasze mamy, babcie często nieświadomie używały takich komunikatów, które miały na celu zjedzenie przez nas wszystkiego co było na talerzu. Słyszeliście?

  • „Zjedz do końca, jedzenia się nie wyrzuca, talerz ma być pusty!” albo „Nie zjesz wszystkiego nie wyjdziesz się bawić z kolegami”.
    Jedzenie jako kara może spowodować, że dziecko nabawi się jadłowstrętu, a w przyszłości jedzenie będzie budziło w nim złe skojarzenia i negatywne uczucia.
    Takie komunikaty niestety są pewnego rodzaju manipulacją, która powoduje, że nasza relacja z jedzeniem w dorosłym życiu bywa trudna i może prowadzić do nieracjonalnego odżywiania się.
  • „Jak dostaniesz dobra ocenę, pójdziemy na lody”. W dzieciństwie nagradzanie za sukcesy głównie jedzeniem powoduje w dorosłym życiu, że zamiast być z siebie dumni najczęściej nagradzamy się np. słodyczami czy dodatkowym posiłkiem.
  • „Wyczyść swój talerz do końca” często skutkuje tym, że tracimy kontakt ze swoimi rzeczywistymi potrzebami związanymi z ośrodkiem sytości i głodu. Nie wiemy kiedy przestać, sugerujemy się sygnałami zewnętrznymi, czyli tym co jest na talerzu, nie mamy sumienia zostawić jedzenia albo wyrzucić. Wtedy najczęściej traktujemy swój żołądek jak śmietnik, robiąc sobie krzywdę.

Jedzenie staje się antidotum na nieprzyjemne uczucia, kiedy w dzieciństwie rodzice nie zajmowali rzeczywistymi problemami, emocjami dziecka tylko dokarmiali je lub dawali coś smacznego dla poprawy nastroju. Prawdopodobnie rodzicom również trudno było z własnymi emocjami i nie potrafili dać dziecku emocjonalnie stabilnego otoczenia.

W dorosłym życiu kiedy przeżywamy trudności np. pokłócimy się z mężem, najlepszym ukojeniem jest jedzenie. To jeden z najczęściej stosowanych sposobów rozluźniania się. Wtedy, gdy zjemy za dużo żołądek jest rozciągnięty (w przeciwieństwie do skurczonego z nerwów) a nawet nachodzi nas przyjemna senność. Wydawałoby się, że to lekarstwo na stres. Niestety pojawiają się problemy zdrowotne lub zbędne kilogramy.

W szary jesienny dzień chętnie wybieramy się do kuchni, żeby ugotować lub znaleźć coś, co mogłoby być lekarstwem na nudę, oderwaniem od nieciekawej pracy czy obowiązków domowych.

Jak sobie z tym radzić?
Na początek warto się przyjrzeć jakie przekonanie mam na temat jedzenia, rozpoznać te komunikaty, które towarzyszą mi w myślach. Zastanowić się jak mogę np. inaczej się wynagradzać za swoje sukcesy, jakie mam inne przyjemności w życiu, które mogą poprawić mi nastrój. Rozwiązaniem jest głównie zmiana złych nawyków dotyczących jedzenia. Nie odbierajmy również godności naszym dzieciom, one mają swoją odpowiedzialność w kwestii smaku, ilości i apetytu.

A Wy co słyszeliście najczęściej przy stole?
Nie zjesz, to nie pójdziesz do kolegi
Wyprostuj plecy
Przecież nie mogłeś się najeść, prawie nic nie zjadłeś
Jedz już, przecież ci smakuje
Nie rozlewaj
Jesz jak ptaszek
Pokaż, że jesteś dużą dziewczynką, która umie zjeść wszystko do końca
Twoja siostra zjadła wszystko do końca
Pokaż, że jesteś mądrą córeczką mamusi
Nie mlaskaj
Kończ już, wszyscy na ciebie czekają
Zjedz wreszcie mam inne rzeczy do roboty
Jedz ładnie jak należy
Usiądź prosto
Za dużo jesz
Siedź ładnie
Nie bujaj się na tym krześle
Przestań się bawić jedzeniem….itd

 

Ela Lange

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *